30 maja 2009

Złotoryja, ‘Ciszy głos’, poszukiwanie klawiatury.

Wszystko układa się pozytywnie:). No, może oprócz pogody, ale co tam. Dzisiaj w Złotoryi występuje Ira. Ot, taka ciekawostka (osobiście nie przepadam).


Skończyłem piosenkę, jutro spróbuję coś ponagrywać (najpierw jednak, muszę zapoznać się z nowym programem, poleconym przez Floresa). A propos – jeden z utworów owego Pana;) – Ciszy głos, dostępny jest tutaj – KLIK. Nie mogę się coś tylko do czytania zabrać, jakoś za bardzo się rozleniwiłem. To chyba tyle na dzisiaj, obejrzę jeszcze jeden odcinek Alfreda H. i pomyślę nad jakąś kolacją.


Jeszcze takie ogłoszenie małe – jakby ktoś miał starą klawiaturę IBM (koniecznie starą, najlepiej model: M „Clicky”) to może mi ją śmiało sprezentować, lub odsprzedać ewentualnie. Będę wdzięczny:).

29 maja 2009

Piosenka nie-deszczowa, poszukiwanie pracy i gitarowy szał - a wszystko to, okraszone Nirvaną.

Siedzę po nocy i kończę piosenkę dla ukochanej. Na dworze znowu zaczyna padać, już mnie mdli od odgłosu deszczu uderzającego w dach.

W międzyczasie, próbuję znaleźć jakąś sensowną pracę i pokazać samemu sobie, że można godnie zarobić, bez opuszczania tego zacnego kraju^^, jednak coś mi nie idzie (z tego, co rozmawiałem ze znajomymi, to nie tylko mi). A w tym roku na wyjazd nie za bardzo mam chęci, gdyż „serce nie sługa”:).

Zauważyłem ostatnio (wśród różnych osób) - wzrost zainteresowania gitarą, a przynajmniej potrzebą jej posiadania. No cóż...


Wszystkim udzielającym się - dzięki za komentarze. Za wszystkie.


Piosenką dnia, w dzisiejszym deszczowym dniu jest Sappy Nirvany. Podoba mi się, jak nie wiem co. Albo wiem, lecz nie powiem. Znaczy się, nie napiszę.

28 maja 2009

Hitchcock, pogoda, Gomorra.

Nabyłem wczoraj w kiosku drugą część kolekcji Alfred Hitchcock przedstawia. Fajne wydanie, 6 filmów (średnio po 40 minut). Przyznam, że wciągają. Nawet czarno-biały Nie oglądaj się za siebie ma w sobie jakiś urok… Cena również zachęca do zakupu (10 zł.).

Pogoda z dnia na dzień coraz gorsza, jutro ma być ok. 9 stopni oraz deszczowo….


Czytając Gomorrę wyczekuję ukochanej. Na dworze właśnie się rozpadało. A raczej rozgradziło.

26 maja 2009

Tim Burton, gorąc i PawelB. Na deser.

Dopiero wczoraj, po wielu, wielu latach obejrzałem ponownie Edwarda Nożycorękiego. Wspaniały film, nawet teraz, po 19 latach od premiery. Poza tym duchota nieziemska panuje na dworze (a i w moim pokoju również).


Zareklamuję dzisiaj pewnego muzyka – Pawła, niegdyś będącego wokalistą Moyry. Tutaj link do jego profilu na Myspace. Mi się podoba, a dla dociekliwych - zbieżność nazwisk nieprzypadkowa.


Na koniec jeszcze link, do pewnego filmiku dotyczącego Google… Według mnie, daje do myślenia.

25 maja 2009

Jak się żyje po maturze…

Poniedziałek – w sumie, to co by nie było, ciągle się czuję, jakby to był piątek. Takie życie po maturze. Zaczynam się uczyć grać na klawiszach, przynajmniej spróbuję. Chwalony przeze mnie wśród znajomych mBank, naliczył mi dzisiaj wypłatę pieniędzy z karty bez wypłacenia pieniędzy, czyli stan konta zmalał a ja guzik otrzymałem. Jutro znowu spróbuję zadzwonić, by to wyjaśnić. Dzisiaj nikt nie odbierał.

Miałem przyjemność odwiedzenia legnickiej dwójki; szczególnie spodobało mi się to, jak cztery osoby za szybą siedząc - przy guziku, służącym otwieraniu drzwi - radzą, kto wejścia do szkoły godzien, a kto nie. Aleksander nie był. Paranoja.

Strona ma na razie chwilowy zastój, za co przepraszam, czekam jednak, aż mi się skończy ten dziadowski internet (tak, chodzi o Orange) i będę miał coś normalnego.

Ostatnio przeczytałem Ptaki Daphne du Maurier. Tak więc, jak błędnie uważa większość społeczeństwa – Hitchcock NIE NAPISAŁ owej książki, nakręcił jedynie na jej podstawie film. Książkę (a raczej opowiadanie) zaś polecam, szczególnie ciekawe jest zakończenie.

Osoby krytykujące, chwalące lub mające inne potrzeby^^ proszę o zostawianie komentarzy, a nie wytykanie mi czegoś przez gg bądź ustnie.

Skończyłem też Rise Of Legends, jak ją wcześniej polecałem, tak się tego trzymam.

17 maja 2009

Wróciłem – steampunk, Guillermo, kolarze i inne takie…

Po dłuższej nieobecności – jestem. Matury skończone, szkoła również... a i tak jakoś nie mogłem znaleźć czasu, by coś napisać.

Ostatnio zafascynowałem się steampunkiem, tak w ogólnym rozumieniu. W międzyczasie zagrywam się  w Rise of Legends – wspaniała gra; zwłaszcza, jak na taką cenę. W dodatku zawiera steampunkowe elementy:) (nacja Vinci).


Podobał mi się film Bedtime Stories. Nie, to nie jest porno. Film jest zabawną hybrydą, klimatów od westernu po fantasy. Polecam.


Obejrzałem dzisiaj ponownie (i ponownie mi się podobał) Labirynt Fauna, czyli chyba najoryginalniejszy film Guillermo del Toro. Ów pan, jak wiadomo, by nakręcić tak unikatowe dzieła, musi też tworzyć masowe „hity”, typu Hellboy czy Blade (o ile pamiętam, drugą część). No cóż…


Z przygód dziwnych i nieprawdopodobnych – wczoraj, przez stado facetów z wygolonymi nogami (którzy na swych dwukołowych rumakach pocinali grupowo przez miasto) stałem w korku... prawie 20 minut. W Złotoryi. W korku.



Na koniec refleksja – gdzieś z tydzień nic nie pisałem, a ilość unikalnych odwiedzin na stronie podskoczyła . Cieszyć się, czy nie cieszyć? O to pytanie (retoryczne).

11 maja 2009

Żenada, matura i deszczowy dzień…

Żenada! Z czystej ciekawości napisałem maila do fanklubu Sidneya (do działu autografy) z pytaniem co trzeba uczynić, by takowy otrzymać. Oczywiście, jak można się było spodziewać (chociaż przyznam, że mnie to lekko zaskoczyło): „(bla, bla, bla) prosimy o przelanie na konto 5 zł (bla bla bla)”. Nieźle się cenią:).No, chyba że wliczona jest w to cena listu priorytetowego itp. (?).

Na dworze chlapa-ciupa i nic się nie chce. Dzisiejszy dzień spędziłem na trzymaniu kciuków;), jutro natomiast moja ostatnia matura – ustny angielski. Zaraz się pouczę i spać idę. Zjem też chociaż kolację, bo śniadania i obiadu nie zdążyłem (no dobra, coś tam zdążyłem).


Ostatni dźwięk Sidneya Polaka –melancholijny dzisiaj nastawia nastrój.

9 maja 2009

Matury, matury i po maturach!

Sezon maturalny uważam za zakończony! Oczywiście, została ustna z angielskiego, jednak tym zajmę się w przyszłym tygodniu. Uważam też, iż 5 matur, dzień po dniu to stanowczo za dużo. Ale cóż… Jak się okazuje – odsyłam do newsów z polski – wystarczy na maturę z wosu przyjść w klapkach i koszuli (ze słoniem?) i można zostać medialną postacią. Mało tego – automatycznie zdobywa się poparcie młodzieży mniej odważnej, acz również buntowniczej.

Denerwuje mnie bezpodstawna zawiść, zwłaszcza wśród moich znajomych. Można to tolerować, tłumaczyć sobie, że to jakaś forma obrony czy coś, no ale kurczę! Wszystko ma swoje granice.


Na świętowanie dzisiejszego wieczoru miała być Heinekena beczka (a raczej beczułeczka), jednak życie nie zawsze jest takie, jak byśmy chcieli, toteż pozostają Carlsbergi:).



Piszę nowe opowiadanie. Ot tak, dla relaksu. A od jutra, znowu biegam.

7 maja 2009

2 x matura, czyli lot nad kukułczym gniazdem

Tada! Środa – matura z wosu. Jak poszła, się okaże. Przeżyłem ostatnio ciekawą (?) przygodę, mianowicie od początku maja byłem przekonany, że maturę ustną z polskiego zdaję 14-ego. A tu we wtorek popołudniu, podczas rozmowy z Krzesimirem okazało się, że… Aleksander maturę ma w czwartek (ten dzisiejszy)! Tak więc prezentacja powstająca w wielkim stresie i z dnia na dzień przyniosła pozytywne rezultaty:).

Wracając jeszcze do tamtego pytania, owym reżyserem jest Milos Forman. Żeby nie było że nie wiem. Po prostu - zapomniałem. Nie można też nikogo demonizować – ot taka luźna i niezwiązana z niczym myśl*.


* - w tym momencie puszczam odautorskie oko, ale tylko do wtajemniczonych.

5 maja 2009

Matura – angielski, Urge Overkill, Gra Geralda.

Kolejny dzień, kolejna matura. Angielski – rewelacja! Teraz tylko powtórzę na piątkową geografię i z głowy (do jutrzejszego wosu podchodzę z pozytywnym nastawieniem do wszechświata, może to wystarczy).

Zacząłem czytać Grę Geralda – jak na razie, początek rewelacyjny, tyle że znowu powtórzony jest motyw z zaćmieniem (patrz np. Dolores Clairborne).


Piosenką magiczną została dzisiaj Girl, You'll be a woman soon - Urge Overkill’a.

4 maja 2009

Matura z polskiego i Anioł.

No i po maturze! Na razie z polskiego. Ciekawe jest to, że wiedzę zdobytą podczas trzech lat nauki języka polskiego w szkole średniej, ma sprawdzić napisanie wypracowania o… drodze. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że nie jest ona zwyczajną drogą, tylko taką metaforyczną:D. W tekstach dodałem dział 2009 – w nim tekst Anioła (dawniej - Janioł, jednak jak zauważył Krzesimir, zniemczenia są złe).

Jak ktoś by się zastanawiał nad zakładaniem Internetu z Orange, to moim zdaniem lepiej się zastanawiać niż to zrobić. Przynajmniej ma się jakieś zajęcie.


A jako że nie jestem pro-użytkownikiem NK., - Tomkowi 100 lat składam z niniejszej strony!!

2 maja 2009

Ostatnia sobota (przed maturą)! Ostatni Bastion, scenariusz i STOP CENZURZE.

Rano, gdy obudził mnie budzik – dotarło do mnie z pełną mocą to, że w poniedziałek jest matura z polskiego. Szok? Tak naprawdę, to nie, gdyż kto chciał lub miał potrzebę, mógł się spokojnie nauczyć; nawet gdy by zaczął miesiąc temu.

Ostatni bastion Barta Dawesa wart jest przeczytania. Klimat bardziej w stylu Dolores Claiborne niż np. Lśnienia, tak więc książka spodoba się również osobą na co dzień omijającym fantastykę.


Kolejna sobota, kolejny grill – tym razem jednak przekładany będzie powtórką z polskiego.


Muszę posprzątać pokój, albo chociaż wynieść te wszystkie szklanki. Inaczej się nie da.


Postanowiłem też, że jak już kiedyś sprzedam kilka książek, to napiszę jakiś scenariusz filmowy. Ot, po prostu.


Ostatnio trafiłem na pewną stronę, mianowicie: http://stopcenzurze.wikidot.com/ . Warto się chyba podpisać, albo przynajmniej przeczytać…

Teksty piosenek oraz długi weekend.

Nareszcie, po wielu próbach udało mi się dodać teksty piosenek w sposób taki, jak chciałem. Zapraszam więc do czytania (na razie kilka starszych utworów, sprzed roku). Link – TU / lub po lewej – Teksty piosenek / lub u góry:). Swoją drogą, bardzo łatwo rozwalić WP jednym pluginem. Jak już nabiorę większego doświadczenia, to napisze jakiś poradnik dla początkujących.

Długi weekend – pięknie się zaczął i niech trwa jak najdłużej, bo od poniedziałku matury. Jutro się pouczę (już tak naprawdę). A jak nie (bo różnie może być), to pozbędę się tych wszystkich repetytoriów itp., gdyż wprowadzają tylko niepotrzebny stres do mojego życia.

1 maja 2009

Toplista, Wolne Media, Tenacious-d (znowu!) + S. King.

Dzisiaj strona dołączyła do toplisty Wolne Media, tak więc polecam ową stronę. Jest to alternatywne źródło informacji. O wszystkim. Link tu – Wolne Media.

Chodziło za mną przez pół dnia słowo gargantuiczny i za nic nie mogłem sobie przypomnieć jego znaczenia (rubaszny, żarłoczny).

Piosenka dnia – Polowanie na wielbłąda Myslovitz.

Złote myśli (konkretnie dwie):
1. Karty przeszłości każdy tasuje jak mu pasuje.
2. Każde zmartwienie w końcu się zużywa.

Zdania pochodzą (o ile dobrze pamiętam) z Ręki Mistrza (S. King). Swoją drogą, to chyba najlepsza książka tego autora, jaką miałem okazję czytać.

Jak ktoś by mi zrobił ciekawy banner, to będę wdzięczny:).
Przypominam też o ogłoszeniu specjalnym, dotyczącym tenacious-d.pl. W wyszukiwarce (po prawej u góry) wystarczy wpisać tenacious-d. Naprawdę nie ma nikogo chętnego?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Najlepsza strona o popkulturze